Radny Rady Miejskiej Łodzi Bartosz Domaszewicz zaprzecza, że był umówiony na spotkanie z protestującymi przeciwko budowie Dżungli 360. Twierdzi, że informacje o odwołanym spotkaniu to dezinformacja.
Radny dementuje doniesienia
Bartosz Domaszewicz nie gryzł się w język. Kiedy dotarły do niego informacje, że miał nie pojawić się na umówionym spotkaniu z Komitetem Społecznym Zielone Serce Botanika, odpowiedział wprost.
- To jest po prostu czyste oszczerstwo – stwierdził radny. – Jeśli ktoś tak powiada, to mówię to wprost: kłamie. Jest kłamcą. Mogę to powtórzyć i chętnie poddam się weryfikacji sądowej w tym zakresie.
Domaszewicz wyjaśnił, że radni Gołaszewski i Władarczyk pojawiali się na spotkaniau dotyczących Ogrodu Botanicznego z własnej inicjatywy, bez jego wiedzy ani polecenia.
- Ja ani na to nie mam wpływu. To są ich samodzielne dyskusje – powiedział radny. – Absolutnie się z państwem na żadne spotkanie nie umawiałem. Nawet z nikim z tego komitetu nie mam żadnego kontaktu.
Co to znaczy „umówione spotkanie”
Domaszewicz podkreślił, że samo pojawienie się kogoś w jakimś miejscu nie jest tożsame z umówionym spotkaniem.
-Umówienie spotkania polega na tym, że ktokolwiek z kimś jest w kontakcie i ustala jakiś dzień albo godzinę. Wtedy możemy mówić o umówionym spotkaniu – wyjaśnił. – Jeśli nie ma czegoś takiego, to nie ma żadnego umówionego spotkania.
Zaznaczył też, że mówienie o tym, że ktoś się nie pojawił, jest według niego kolejnym elementem dezinformacji, która towarzyszy debacie o Ogrodzie Botanicznym.
Radny chce rozmawiać
Domaszewicz zapowiedział, że zamierza przekazać redakcji dokumenty związane z dyskusją o Ogrodzie Botanicznym.
-To jest bardzo ciekawy materiał. O czym kiedyś dyskutowano, co pokazywano – chętnie to skomentuję – powiedział. – Ja generalnie wywiązuję się zawsze ze spotkań, na które się umawiam.
Zapewnił jednocześnie, że jest otwarty na rozmowę z mieszkańcami.
-Jestem oczywiście zawsze otwarty na spotkania – stwierdził radny.
