„To jest jego ulubieniec”. Enkleneid Dobi o Juljanie Shehu przed meczem Polska – Albania

Daro
Daro

W czwartkowym półfinale barażów o awans na mistrzostwa świata 2026 Juljan Shehu może wyjść w podstawowym składzie reprezentacji Albanii. Tak uważa Enkleneid Dobi, były reprezentant tego kraju, wieloletni piłkarz polskich klubów i były trener Widzewa Łódź, gdzie Shehu na co dzień gra.
– Juljan jest rozpatrywany przez trenera Sylvinho pod kątem podstawowego składu. To jego ulubieniec – twiwerdzi Dobi. – Wcześniej miał lepsze rundy, a w reprezentacji stał się podstawowym zawodnikiem.

Środkowy pomocnik przeżywa w tym sezonie gorszy okres, ale według Dobiego nie jest to nic wyjątkowego na tle całego Widzewa. – Może to nie jest najgorsza, ale na pewno nienajlepsza forma tego zawodnika – ocenia ekspert. – Był prawdziwym liderem Widzewa, dostał nawet opaskę kapitana. Zapracował wtedy też na to, by trafić do kadry Albanii.

Djimsiti dziwił się, że nie gra w Serie A

Shehu szybko stał się ważną postacią nie tylko w Widzewie, ale i w drużynie narodowej. Dobi wspomina, że jego gra robiła wrażenie nawet na kolegach z kadry grających w czołowych europejskich ligach.

– Bardzo pozytywnie mówi się o nim w kontekście reprezentacji. Potrafił ułożyć grę drużyny i pokazywał naprawdę bardzo wysoki poziom. Berat Djimsiti, który gra w Atalancie, dziwił się, że Shehu gra w polskiej lidze, a nie w Serie A – relacjonuje Dobi.

Wygrana w Belgradzie i zarządzanie emocjami

Albania awansowała do barażów, zajmując drugie miejsce w grupie eliminacyjnej. Decydujące okazało się zwycięstwo 1:0 na wyjeździe z Serbią – mecz pod ogromną presją, w trudnym terenie.

– Byłem dumny z tego, że Albańczycy potrafili zarządzać emocjami. Bo presja może sprawić, że zawodnik jest 50 procent gorszy, a oni sobie poradzili. W tym też Shehu – podkreśla Dobi.

Ból głowy w środku pola

Trener Sylvinho staje teraz przed niełatwym wyborem w środku pola. W dobrej formie jest m.in. Elseid Ramadani, a kandydatów do gry jest więcej niż miejsc w składzie. – W środku pola trener będzie miał ból głowy, bo jest czterech, pięciu chętnych, a miejsca tylko trzy – przyznaje Dobi. – A do tego specyficzny mecz, który nie trzeba grać, tylko trzeba wygrać.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *