Derby Łodzi to było widowisko pełne emocji. Budowlani wygrali z ŁKS-em 3:2, ale gospodyniom niewiele zabrakło.
Problemy ŁKS-u Commercecon przed meczem
ŁKS przystąpił do spotkania osłabiony. Anna Pawłowska, podstawowa libero, trafiła tego dnia do szpitala z zakażeniem bakteryjnym. Zastąpiła ją przyjmująca Regiane Bidias. To dodatkowo zmniejszyło szanse gospodyń, które w lidze przegrały niedawno z rywalkami 0:3.
Pierwszy set należał do faworytek. Budowlani rozgromiły rywalki 25:15. Joanna Lelonkiewicz skutecznie atakowała, a Rodika Buterez zaskoczyła kiwkami. ŁKS przegrywał nawet siedmioma punktami i nie miał szans na odrobienie strat.
Druga partia zaczęła się podobnie. Budowlani prowadziły 7:2 po bloku Buterez. Gospodynie obudziły się jednak w porę. Anna Obiała weszła na zagrywkę i drużyna zaczęła gonić. Marianna Brambilla atakowała skutecznie, a po bloku Obiały ŁKS miał setbola. Wykorzystał go i było 1:1.
Trzeci set to kontynuacja dobrej gry gospodyń. Prowadziły 6:3, potem różnica urosła do pięciu punktów. Budowlani zmniejszyli straty do dwóch oczek, ale to było za mało. ŁKS wygrał 25:22 i prowadził 2:1.
Rozstrzygnął tie-break
Czwarta partia pokazała siłę drużyny Macieja Biernata. Budowlani weszli na boisko zdeterminowani. Dominowały Damaske i Planinsec, dobrze spisywały się zmienniczki – Bruna Honorio i Karolina Drużkowska. Wynik 25:15 oznaczał tie-breaka.
Piąty set rozpoczął się od prowadzenia ŁKS 6:2. Trener Maciej Biernat dwa razy brał czas. Jego zawodniczki odrobiły straty i wyszły na prowadzenie 11:10. Planinsec atakowała skutecznie i Budowlani wygrali 15:12.
ŁKS Commercecon – PGE Budowlani Łódź 2:3 (15:25, 25:23, 25:22, 15:25, 12:15)
