Dwaj bracia chorzy na postępującą chorobę mięśni czekali na terapię genową w Dubaju. Rodzina zebrała miliony złotych, by opłacić leczenie. Teraz nie wiadomo, czy w ogóle dolecą.
Choroba nie czeka
Adaś i Kubuś Strugińscy chorują na dystrofię mięśniową Duchenne’a – DMD. To choroba genetyczna, która stopniowo niszczy mięśnie i nie daje się zatrzymać bez specjalistycznego leczenia. Chłopcy mieli szansę na terapię genową, która mogłaby zahamować jej postęp. Leczenie zaplanowano w Dubaju. Wylot miał odbyć się 9 marca.
Miliony zebrane, wyjazd niepewny
Rodzina przez tygodnie walczyła o pieniądze na terapię. Zbiórka ruszyła 14 stycznia 2025 roku. Tysiące ludzi wpłaciło datki, udostępniało posty i przekazywało 1,5 procent podatku. Cel udało się osiągnąć w stu procentach. Kiedy rodzice wreszcie mogli odetchnąć z ulgą, pojawiło się nowe zagrożenie. Napięcie geopolityczne w regionie sprawiło, że wyjazd stanął pod znakiem zapytania.
Dezinformacja i strach
Rodzice Adasia i Kubusia przyznają, że doniesienia medialne potęgują niepokój. Jednocześnie kontaktują się na bieżąco z lekarzami i Polakami mieszkającymi w Dubaju. Otrzymują zapewnienia o bezpieczeństwie. Czekają też na informacje od przewoźnika, u którego wykupili bilety. Na razie nie dostali żadnych wiadomości.
Nie rezygnują
Karolina i Michał Strugińscy zapewniają, że nie zamierzają rezygnować z terapii. Podkreślają, że nie wyobrażają sobie odpuścić szansy, która może zmienić życie ich synów. Czekają na potwierdzenie wylotu i liczą na to, że 9 marca stanie się początkiem nowego rozdziału w historii ich rodziny.
