Oddział ginekologiczno-położniczy w Szpitalu im. Madurowicza może zostać zamknięty. To jeden z najważniejszych ośrodków w regionie, który rocznie obsługuje tysiące pacjentek. Mieszkańcy rozpoczęli zbiórkę podpisów, by uratować placówkę.
Szpital przyjął 3,5 tysiąca pacjentek
Szpital przyjął w tym roku prawie 3,5 tysiąca pacjentek. Urodziło się tu ponad 700 dzieci. Lekarze uratowali życie ponad stu wcześniakom. Teraz władze wojewódzkie rozważają likwidację oddziału lub przekształcenie go w zupełnie inną placówkę.
Oddział posiada trzeci stopień referencyjności. To oznacza, że może przyjmować najtrudniejsze przypadki. Trafiają tu kobiety z powikłaniami ciąży, w stanach zagrożenia życia. Lekarze prowadzą skomplikowane porody i ratują wcześniaki.
„Szpital jest częścią Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Pirogowa. Pracuje tu doświadczony zespół, który budował swoją wiedzę przez lata” – podkreślają autorzy petycji skierowanej do marszałek województwa i prezydent miasta.
Czeka nas paraliż położnictwa?
Mieszkańcy obawiają się, że zamknięcie oddziału sparaliżuje opiekę położniczą w regionie. Inne szpitale nie będą w stanie przyjąć tak dużej liczby pacjentek wymagających specjalistycznego leczenia.
„Kobiety stracą dostęp nie tylko do opieki przy porodzie, ale też do zabiegów ginekologicznych. W sytuacjach nagłych liczy się każda minuta” – alarmują inicjatorzy akcji.
Petycję można podpisać online. Organizatorzy apelują do mieszkańców Łodzi i województwa o wsparcie. Chcą udowodnić władzom, że oddział jest niezbędny dla bezpieczeństwa zdrowotnego tysięcy kobiet.
Decyzja o losie oddziału należy do Marszałka Województwa Łódzkiego oraz władz miasta. Na razie nie zapadły żadne ostateczne rozstrzygnięcia.
