Wiktorek, roczny podopieczny Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego Tuli Luli, ma już swój dom. Chłopiec z trudną przeszłością i problemami zdrowotnymi dołączył do rodziny pani Joanny jako piąty syn.
Przez długi czas nikt się nie zgłaszał. Wiktorek potrzebował stałych opiekunów i poczucia bezpieczeństwa. Najważniejsze było to, żeby nie trafił do domu dziecka. Udało się.
Jedno zdjęcie wystarczyło
Rodzina pani Joanny przez lata myślała o adopcji, ale zawsze się wahała. Wydawało im się, że trzeba mieć duży dom i wysokie zarobki.
– Wydawało nam się, że potrzebny jest duży dom, wysokie dochody i może jeszcze jakieś inne wygórowane oczekiwania. Odpuściliśmy – mówi pani Joanna.
Wszystko zmieniło się, gdy zobaczyli zdjęcie Wiktorka. Pani Joanna rozpoznała w nim coś znajomego. W rodzinie wychowywali już Janka, dziecko wymagające intensywnej opieki medycznej.
– Zobaczyłam w nim Janka. On też miał nie chodzić, a biega. Jest chory, ale przecież bardzo szczęśliwy, bo ma kochającą rodzinę. Tego samego zapragnęłam dla Wiktorka – wspomina.
Pokazała zdjęcia mężowi. Ten skomentował krótko: „No fajny”. Nie spodziewał się, że to będzie ich piąty syn.
Doświadczenie okazało się kluczowe
Problemy zdrowotne Wiktorka nie były dla tej rodziny przeszkodą. Dorota Grodzka, dyrektor Tuli Luli, zauważyła, że to właśnie doświadczenie z Jankiem pomogło podjąć decyzję.
– To, co było wyjątkowe, to zupełny brak niepewności związanej z tym, jak rodzice poradzą sobie ze zdrowotnymi obciążeniami Wiktorka. Mieli ogromne doświadczenie w opiece nad chorym dzieckiem i zapewnianiu mu pomocy specjalistów. A do tego żadnego lęku z tym związanego – mówi Grodzka.
Adaptacja przebiegła szybko
Pierwsze spotkanie odbyło się latem. Rodzina i Wiktorek poznawali się stopniowo. Wizyty stawały się coraz dłuższe, aż w końcu sąd pozwolił chłopcu zamieszkać w nowym domu.
Po kilku tygodniach Wiktorek zaczął głośno wyrażać emocje i domagać się uwagi. To znak, że poczuł się bezpiecznie.
Dziś chłopiec przechodzi rehabilitacje i terapie. Jeszcze nie mówi. Pozostaje pod opieką neurologa, kardiologa i pulmonologa. Ma jednak to, czego najbardziej potrzebował – dom i rodzinę.
Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny Tuli Luli to tymczasowy dom dla niemowląt, którymi z ważnych przyczyn nie mogą zaopiekować się rodzice biologiczni. Ośrodek jest finansowany z budżetu Województwa Łódzkiego.
