Nowy arcybiskup łódzki powiedział wprost to, czego wielu hierarchów nie odważy się powiedzieć nigdy. Jego słowa o biednych i biskupich pałacach obiegły całą Polskę.
Wrócił po trzech dekadach
Kardynał Konrad Krajewski wrócił do rodzinnej Łodzi po blisko trzydziestu latach spędzonych w Watykanie. W sobotę oficjalnie objął urząd arcybiskupa metropolity łódzkiego. Przyszedł tu nie jako urzędnik kościelny, ale – jak sam zaznaczył – jako pasterz, który chce być blisko ludzi.
Powiedział to wprost
Tuż po ingresie reporter TVN24 zapytał go, jak doświadczenie jałmużnika papieskiego wpłynie na jego nową rolę. Krajewski wskazał na kontrast między życiem hierarchów a losem biednych i stwierdził, że to musi się zmienić. Powiedział, że może jeść pod namiotem razem z potrzebującymi, ale oni powinni móc przyjść do pałacu biskupa. Zakończył krótko: „Szczęść Boże”.
To zdanie trafiło w czuły punkt. Krajewski przez lata pełnił funkcję jałmużnika papieskiego – był osobistym wysłannikiem papieża do najuboższych, rozdawał pomoc tam, gdzie była najbardziej potrzebna. Wiedział, o czym mówi. Jego słowa brzmiały jak zarzut pod adresem tych, którzy mieszkają w biskupich rezydencjach i trzymają biednych na odległość.
Człowiek czterech papieży
Krajewski pracował w Watykanie od 1998 roku. Służył czterem papieżom, a w 2013 roku Franciszek powierzył mu urząd jałmużnika. W 2018 roku otrzymał kapelusz kardynalski. W maju 2025 roku uczestniczył w konklawe, które wybrało papieża Leona XIV. Do Łodzi wrócił z bagażem doświadczeń, których większość polskich biskupów nie ma.
