Pięciolatka podróżowała sama pociągiem z Częstochowy do Bielska-Białej. Odnalazł ją funkcjonariusz Krajowej Administracji Skarbowej, który jechał prywatnie. Dziecko było już poszukiwane przez policję.
Zauważył ją w tłumie
W sobotni poranek Bartek, funkcjonariusz Łódzkiego Urzędu Celno-Skarbowego, wsiadł do pociągu jako zwykły pasażer. W pewnym momencie zwrócił uwagę na małą dziewczynkę, która błąkała się po składzie. Nikt jej nie towarzyszył. Nikt się nią nie zajmował.
Funkcjonariusz obserwował dziecko przez chwilę, po czym podszedł i zagadnął je. Z rozmowy wynikało jasno — pięciolatka była sama.
Natychmiast zadzwonił po pomoc
Bartek nie zwlekał. Powiadomił Służbę Dyżurną Służby Celno-Skarbowej oraz policję. Szybko okazało się, że dziewczynka figurowała już w policyjnych systemach jako osoba zaginiona.
Bezpieczna w rękach policji
Funkcjonariusze policji przejęli dziecko na stacji w Tychach. Dziewczynka była cała i zdrowa.
Gdyby nie czujność Bartka, który nawet w czasie wolnym nie przeszedł obojętnie obok niepokojącej sytuacji, historia mogła skończyć się inaczej.
