Żona Roberta Dobrzyckiego jest prezeską Fundacji Widzewa. Chce razem z fanami Widzewa pomagać dzieciom, niepełnosprawnym i seniorom, a także rozwijać społeczność kibiców. – Jestem z tych, którzy wolą robić niż mówić – zapewnia Sylwia Dobrzycka.
Ma pani doświadczenie w pracy z różnymi fundacjami. Czym odróżnia się Fundacja Widzewa od nich?
Sylwia Dobrzycka, prezeska Fundacji Widzew: Od lat działam w Konsorcjum Filantropijnym. Zajmowałam się nim od początku i to troszeczkę jakby moje dziecko. Działa tam program grantowy, w ramach którego współpracujemy z innymi fundacjami i wspólnie tworzymy projekty. To szeroki zakres różnych instytucji od opiekujących się dziećmi niepełnosprawnymi, z domów dziecka, po zwierzęta i seniorów. Przedział problemowy jest więc naprawdę bardzo duży. To mi dało bardzo dużo doświadczenia i spojrzenia na przeróżne sprawy. Dotykaliśmy problemów psychicznych i niepełnosprawności. Zebraną wiedzę wykorzystam w Fundacji Widzewa. Jeżeli chodzi o sport, to faktycznie moje doświadczenie nie jest duże. Tyle, co słyszę w domu od męża. Wiem jednak dużo, jeżeli chodzi o pomoc. Z Fundacją Widzewa planujemy zaopiekować się dziećmi, ale także naszymi wspaniałymi kibicami. Mamy tutaj ogromną społeczność i wielki potencjał właśnie, żeby przez tę społeczność pomagać i docierać do potrzebujących.
Czekali na to dwa miesiące! Widzew wreszcie wygrał na wyjeździe
Trochę to panią zaskoczyło, że fani tak spieszą z pomocą? Często mówi się o tej złej stronie kibiców, ale pokazują też dobrą twarz…
– Tak, to mnie bardzo mile zaskoczyło. Ja już słyszałam, że kibice Widzewa są cudowni, ale nie brakowało też wielu negatywnych opinii. Staram się pokazywać tę lepszą stronę. Niestety w mediach częściej mówi się o tych złych rzeczach, a niekoniecznie o tych dobrych. Bo to może nie jest takie popularne. Uważam, że powinniśmy o tym mówić. I mam trochę misję, żeby pokazywać, ile dobrego robią nasi fani. I zmieniać, odczarowywać taką narrację, że kibic to jest ten zły. Pamiętam, jak zaczęłam wchodzić w świat fanów. Zaczęłam się zastanawiać, czy wszyscy tak działają? I zaczęłam też pytać. I okazuje się, że właśnie kibice Widzewa są wyjątkowi. Bardzo mocno zintegrowani. I też bardzo mocno są za klubem i za pomaganiem innym. Więc ogromnie się cieszę, że mogę w tym uczestniczyć. I możemy razem działać w kwestiach pomocowych.
Druga porażka PGE GiEK Skry Bełchatów w tym sezonie! Resovia nie dała szans
Fundacja Widzew zaczęła działać chwilę wcześniej, zanim państwo pojawili się w klubie w roli większościowych właścicieli. Miała pani jakieś pomysły, co chce w niej robić?
– Na pewno chciałabym działać na rzecz społeczności. Włączać naszą społeczność w różne działania. To jest bardzo dużą wartość. Chciałabym promować sport, bo on pomaga w bardzo wielu problemach, z którymi borykamy się, jako społeczeństwo. I nie dotyczy to tylko dzieci, ale tak samo dorosłych. Sport jest odpowiedzią np. na samotność seniorów i na wiele problemów zdrowotnych. Mam dużo więcej planów, ale jestem z tych, którzy wolą robić niż mówić.
PGE Budowlani górą w derbach Łodzi. ŁKS Commercecon bez szans
Niedawno byliście z wizytą u małych pacjentów w szpitalu Centrum Zdrowia Matki Polski. To było dla pani coś nowego?
– To było coś bardzo wzruszającego i też trochę osobistego. Przy różnych inicjatywach akurat szpitali nie odwiedzałam. Jednak, jako rodzice mieliśmy taki czas, kiedy byliśmy w ciągu jednego roku trzy razy w szpitalu. I wróciły te wszystkie wspomnienia. Więc było to bardzo emocjonalne. Widzieć szczęście w oczach dzieciaków, kiedy oni zobaczyli piłkarzy, było wzruszające. Mali pacjenci wręcz biegali za nimi. Po prostu niesamowite przeżycie.
Co mnie też pozytywnie zaskoczyło, to widzieliśmy też szczęście w oczach personelu.
Rozmawiamy podczas spotkania dla podopiecznych Fundacji Dziecięca Fantazja. Zajęliście całą salę VIP na stadionie.
– Bo nasi mali goście są absolutnie VIP. To ponad setka dzieci niepełnosprawnych i nieuleczanie chorych. Wraz z fundacją Dziecięca Fantazja chcieliśmy sprawić, żeby ten dzień był dla nich wyjątkowy, żeby poczuły magię tych świąt, żeby poczuły się jak VIP. Przygotowaliśmy przeróżne atrakcje. Zaprosiliśmy też specjalnego gościa i oprócz Mikołaja był też profesor Kleks, który rozdawał piegi. Były warsztaty Lego i robienia ozdób świątecznych.
Koszykarki Widzewa wrócą do ekstraklasy?! Jest zaproszenie
A jak pani mąż Robert Dobrzycki przeżywa ostatnie gorsze wyniki Widzewa?
– To jest akurat pytanie do męża. Ja bym nie chciała wchodzić w jego buty. Wiadomo, że sytuację zespołu przeżywamy wszyscy, bo bardzo się angażujemy, ale to pytanie do niego.
Beniaminek ze Skierniewic zaskoczył piłkarską Polskę. Jak szybko musisz biegać, żeby grać w Unii?
Ale widać po nim, że trochę chodzi zły?
– Na pewno widać, że przeżywa.
A jak się zmieniło wasze życie po tym, jak mąż został właścicielem klubu?
– Mąż zawsze był zaangażowany w piłkę, ale teraz jest dużo, dużo bardziej. Żyjemy tym, co się dzieje w klubie i to tak naprawdę stało się część naszego życia.
Sylwia Dobrzycka, żona właściciela Widzewa i prezeska Fundacji Widzew o pomocy niepełnosprawnym dzieciom pic.twitter.com/Ob9wxSKUkh— LDZ24.com (@ldz24newsy) November 28, 2025
