Siatkarki z Łodzi prowadziły w trzech setach, ale ostatecznie uległy 1:3. W czwartej partii nastąpił kompletny załamanie gospodyń.
Sport Arena była świadkiem wielkiego zwrotu
ŁKS Commercecon Łódź wrócił do Sport Areny po trzech tygodniach przerwy. Kibice czekali na mecz od 25 stycznia. Poniedziałkowy wieczór przyniósł im jednak rozczarowanie.
Spotkanie ze Stalą Mielec układało się obiecująco. Łodzianki wygrały pierwszego seta 27:25 po zaciętej walce na przewagi. Sonia Stefanik zamknęła partię asem serwisowym.
Zmarnowane prowadzenia kosztowały zwycięstwo
Drugi set pokazał prawdziwy charakter tego meczu. ŁKS prowadził 20:15, a później 23:19. Wydawało się, że gospodynie kontrolują sytuację. Stal jednak nie odpuściła. Rozalia Moszyńska posłała dwa asy serwisowe, Regiane Bidias zaatakowała w aut i goście doprowadzili do przewag. Wygrali 29:27.
Trzecia partia przyniosła podobny scenariusz. Stal prowadziła tym razem 24:18, ale ŁKS zdobył sześć punktów z rzędu i wyrównał. Znowu grano na przewagi. Znowu wygrały mielczanki – 29:27 po bloku na Bidias.
Czwarty set zakończył się źle
Dwie porażki w końcówkach złamały łodzianki psychicznie. Czwarty set zaczął się fatalnie – 0:5. Trener Adrian Chyliński wziął przerwę, ale nie pomogło. Stal grała jak natchniona, ŁKS miał ogromne problemy w ataku.
Przy stanie 5:15 było już wiadomo, jak to się skończy. Goście dorzucili jeszcze kilka asów serwisowych. Set zakończył się 11:25…
