PGE Budowlani nie sprostali tureckiemu potentatowi w trzeciej kolejce Ligi Mistrzyń. Fenerbahce Stambuł okazał się zdecydowanie lepszy i wygrał 3:0, choć łodzianki pokazały charakter przede wszystkim w drugiej partii.
Drużyna ze Stambułu to jedna z najsilniejszych ekip na kontynencie. Turczynki wygrały ligę mistrzów w 2012 roku, a w ostatnich trzech sezonach zawsze docierały co najmniej do półfinału. W tym roku pewnie pokonały już Novarę i Benfikę.
Fenerbahce przyjechało do Łodzi bez Ariny Fiedorcewej. Rojsanka nie dostała wizy.
Pierwszy set bez historii
Początek meczu należał do… Agnieszki Korneluk, która zdobyła trzy z pięciu punktów dla Fenerbahce. Reprezentantka Polski blokowała, z czego słynie, atakowała i broniła. Później widać było dominację faworytek, które systematycznie powiększały przewagę. Budowlane miały kłopoty z przyjęciem zagrywki. Co prawda myliły się rzadko, ale brakowało dokładnego dogrania piłki, a tedy trzeba było radzić sobie z wysokim blokiem.
Łodzianki mogą się jednak pochwalić serią, bo od wyniku 10:19 zdobyły pięć kolejnych punktów, m.in. blokując niesamowitą Melissę Vargas. Trener Fenerbahce wziął czas, po którym jego zawodniczki zdobyły sześć punktów, a gospodynie tylko jeden.
W drugim secie było lepiej
Początek drugiej partii to znów dominacja gości. Vargas atakowała bezlitośnie i Turczynki prowadziły 10:4. Wtedy jednak wydarzyło się coś nieoczekiwanego. PGE Budowlani zaczęli grać na najwyższych obrotach i doprowadzili do remisu. Po bloku Joanny Lelonkiewicz było 13:13.
Gospodarynie weszły na prowadzenie i po kolejnym udanym bloku, tym razem Vargas, prowadziły 18:16. To był najlepszy moment łodzianek w całym meczu. Turecka atakująca wściekła się i zaczęła bombardować polski blok. Fenerbahce odwróciło losy seta i wygrało 25:20.
Trzeci set bez szans
W ostatniej partii trener Biernat wypuścił na boisko zmienniczki, ale szybko okazało się, że to nie pomoże. Turczynki kontrolowały grę od początku do końca. Po asie Baladin prowadziły już 10:6, a później przewaga urosła do dwunastu punktów.
