We wtorek 20 stycznia była partnerka mieszkańca powiatu bełchatowskiego zadzwoniła na policję. Kobieta pokazała mundurowym pożegnalne SMS-y od mężczyzny. Bała się o jego życie.
Dwie policjantki z posterunku w Zelowie pojechały pod dom mężczyzny około godziny 14. Rodzina powiedziała im, że wyszedł na spacer z psami i jeszcze nie wrócił. Dodali, że na pewno nic mu się nie stało.
Funkcjonariuszki postanowiły jednak sprawdzić okolicę. Ruszyły w poszukiwania. Słońce powoli zachodziło, gdy w oddali zobaczyły leżącą postać.
Mężczyzna leżał na polu w zaspie śniegu. Był przemoczony, wychłodzony i bardzo osłabiony. Policjantki natychmiast wezwały karetkę. Powiedział im, że miał nadzieję, że nikt go nie znajdzie.
Lekarz stwierdził u niego znaczne wychłodzenie organizmu. Trafił do szpitala.
Asprirantka Marta Bajor z KPP w Bełchatowie podkreśliła, że szybka reakcja policjantek uratowała mu życie. Gdyby uwierzyły w zapewnienia rodziny, mężczyzna mógłby nie przeżyć nocy na mrozie.
