Fundacja ECPU Polska przeprowadziła w środę wieczorem w Łodzi 358. interwencję. Jej celem był 48-letni Zbigniew B., który w internecie molestował małoletnie dziewczynki.
Groził gwałtem i namawiał do seksu
Mężczyzna zakładał w mediach społecznościowych specjalne grupy, do których zapraszał wyłącznie dzieci w wieku 12-13 lat. Tam prowadził z nimi rozmowy o treści seksualnej.
„Cześć. Lubisz małe dzieci? Mogę cię zgwałcić?” – tak 48-latek witał się z 13-letnią dziewczynką na komunikatorze. To była jego pierwsza wiadomość do dziecka.
W kolejnych wiadomościach pisał jeszcze bardziej drastyczne rzeczy. „Chętnie bym cię ruchnął”, „Rozbierz się przy mnie” – to tylko część cytatów z jego rozmów z małoletnimi.
Pisał o ciąży i wspólnym dziecku
Zbigniew B. informował swoje ofiary, że bierze hormony na płodność. „Brałem hormony na płodność. Możesz mieć nawet mnogą ciążę” – pisał do trzynastolatki.
W innych wiadomościach wyznawał miłość i fantazjował o wspólnym dziecku. „Myślisz trochę o nas, bo ja myślę o naszym wspólnym dziecku” – twierdził w rozmowie z małoletnią.
Żona wiedziała o wszystkim
Podczas rozmowy z przedstawicielami fundacji mężczyzna przyznał się do wszystkiego. Ujawnił też szokujący fakt – jego żona Aneta wiedziała o tym, że pisze do dzieci.
„Powiedziałem otwarcie, ja nie ukrywam” – tłumaczył 48-latek. Dodał, że małżonka „trochę pobrzeszczała” i go „opieprzyła”, ale na tym sprawa się skończyła.
Zbigniew B. w rozmowie próbował bagatelizować swoje czyny. Twierdził, że „mu odbiło” i chciał „pójść na leczenie”. Wcześniej nie był karany.
Policja zabrała go z klatki schodowej
Spotkanie z pedofilem odbyło się na klatce schodowej w Łodzi. Fundacja zawiadomiła o sprawie policję jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy.
Patrol nie mógł przyjechać od razu. Wszystkie jednostki były wtedy zajęte próbą samobójczą w mieście. Aktywiści musieli czekać z mężczyzną na klatce.
„Ale mogę trochę się ogrzać w klatce?” – pytał zdenerwowany 48-latek, który chciał uciec z zimnego korytarza.
Ostatecznie policjanci z II Komisariatu Rejonowego na Starych Bałutach zabrali mężczyznę i osadzili go w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych. Fundacja uznała swoją interwencję za skuteczną.
