Marcin Józefaciuk przez rok obserwował, jak naprawdę działa Koalicja Obywatelska od środka. To, co zobaczył, opisał w rozmowie z Zero.pl. Obraz partii, który wyłania się z jego słów, jest daleki od tego, co KO pokazuje publicznie.
Dowiedział się z kartki
Józefaciuk trafił do Sejmu przypadkiem. Startował z dziesiątego miejsca na liście KO w Łodzi, pewien, że mandatu nie zdobędzie. Skupił się na układaniu planu lekcji w swojej szkole. Tymczasem wyniki zaskoczyły wszystkich, łącznie z nim samym. Jak mówi, obudził się następnego dnia i nie był pewien, czy telefon z informacją o wygranej mu się nie przyśnił.
Do komisji edukacji i nauki trafił jako nauczyciel z dwudziestoletnim stażem i były dyrektor szkoły. Wydawało się, że to idealne miejsce dla kogoś z jego doświadczeniem. Klub KO miał inne zdanie.
O tym, że zostaje odwołany z komisji, dowiedział się z druku sejmowego, który posłowie dostają kilka minut przed głosowaniem. „Lubię wiedzieć, nad czym głosuję, dlatego zawsze czytam, co tam jest napisane” – powiedział portalowi Zero.pl. Dodał, że ma wrażenie, iż jest jednym z niewielu posłów, którzy w ogóle to robią.
Nikt z kierownictwa klubu nie przyszedł do niego wcześniej. Nie było rozmowy, nie było wyjaśnienia. „Nikt ze mną nie porozmawiał, nie wezwał mnie szef klubu” – stwierdził Józefaciuk.
Partia gra zespołowo tylko w jedną stronę
Po odwołaniu z komisji Józefaciuk odszedł z klubu KO. Dziś jest posłem niezrzeszonym. Z tej perspektywy opowiada o tym, jak naprawdę wygląda praca w największym ugrupowaniu rządzącej koalicji.
Według niego partyjny model pracy sprowadza się do jednego: posłowie mają głosować tak, jak każe kierownictwo. Ministerstwa forsują projekty, klub je przegłosowuje. „Ministerstwo mówi co i w jaki sposób będzie robione, a posłowie się temu poddają” – ocenił w rozmowie z Zero.pl.
Józefaciuk przyznaje, że rozumie zasady gry zespołowej. Nie rozumie jednak tego, że solidarność klubowa działa tylko wtedy, gdy posłowie są potrzebni do głosowania. Kiedy sami potrzebują wsparcia, zostają sami.
Jako przykład podaje kilka głośnych spraw. Kiedy na niego samego wylał się hejt po aferze z zaproszeniem na komisję sejmową osoby skazanej za przestępstwa seksualne, wsparcia doczekał się nie od kolegów z KO, lecz od posłów Konfederacji i PiS. „Wiecie, od kogo dostałem wsparcie? Od wicemarszałka Krzysztofa Bosaka z Konfederacji i posła Janusza Cieszyńskiego z PiS, którzy publicznie stanęli w mojej obronie” – mówi Józefaciuk. Kancelarie Sejmu i Senatu ostatecznie nie dopatrzyły się żadnego zaniechania z jego strony.
Podobnie było, gdy hejt dotknął innych posłów KO. Józefaciuk wymienia posła Witka, który oberwał za słowa wypowiedziane w Polsacie, oraz posłankę Iwonę Krawczyk, atakowaną za zdjęcie z lotu klasą biznes. W obu przypadkach klub milczał. „W KO polityka jest grą zespołową, kiedy od ciebie wymagają, żebyś grał do jednej bramki. Ale to nie działa w drugą stronę” – powiedział portalowi Zero.pl.
Posłowie głosują, nie wiedząc nad czym
Józefaciuk ujawnił przy okazji coś, co rzuca osobne światło na sposób funkcjonowania Sejmu. Opowiedział historię posłanki, która nie wiedziała, że została powołana do komisji edukacji, bo nikt jej o tym nie poinformował. Nie pojawiła się nawet na pierwszym posiedzeniu. Wspomniał też o Franku Sterczewskim, który nie wiedział, że głosował za własnym odwołaniem z komisji infrastruktury.
Sam Józefaciuk po odejściu z klubu próbował wrócić do komisji edukacji. Formalnie jest w niej miejsce dla posła niezrzeszonego. Jego wniosek nigdy nie trafił pod obrady Sejmu. Jak mówi, jest blokowany na poziomie prezydium lub konwentu seniorów.
Szkoła jako narzędzie polityczne
Józefaciuk nie ukrywa, że trafił do polityki po to, żeby zmieniać edukację. Jako nauczyciel i były dyrektor szkoły widział jej problemy z bliska. W Sejmie szybko przekonał się, że szkoła jest dla polityków przede wszystkim narzędziem.
„Szkoła jest rozgrywana politycznie. Jest łakomym kąskiem dla kolejnych rządów, które przy jej pomocy chcą wyhodować sobie wyborców” – ocenił w rozmowie z Zero.pl. Dodał, że nie ma w tym żadnej różnicy między PiS a KO. „Tak jak matka i ojciec walczą dzieckiem między sobą przy rozwodzie, tak PiS i KO walczą między sobą Polską.”
Rozmowę z Marcinem Józefaciukiem można przeczytać na portaul Zero.pl.
